poniedziałek, 30 grudnia 2013

Leather mini skirt + braided sweater

Grudzień w tym roku nie przyniósł nam mrozu, dlatego wciąż możemy podkreślać swoją kobiecość strojem. Nie potrzebujemy jeszcze ocieplanych kożuchów, grubych, czapek i szalików, możemy odsłaniać nogi nie narażając ich na odmrożenia. Na to właśnie postawiłam w tym poście.
Rajstopy, które mam na nogach to moje nowe odkrycie. Pewnie jestem zacofana, ale nie wiedziałam, że istnieją niekryjące rajstopy o grubości 40 den. Moje koleżanki również były zaskoczone, dlatego dzielę się z Wami tą informacją. Uważam, że w takich rajstopach nogi wyglądają lepiej niż w kryjących, nadają one strojowi kobiecości. 
Założyłam również więcej biżuterii niż zwykle. Oraz wyższe obcasy. W końcu jest już karnawał, jutro sylwester! Myślę jednak, że na co dzień nie można się zanadto odkrywać. Podkreślając jeden atut figury, ukryjmy drugi. Pokazując nogi w całej okazałości, postawmy na luźną górę. U mnie jest to luźny sweter o pięknym splocie.

Okazyjna notka
 Płaszcz, który mam na sobie jest teraz na wyprzedaży -50%, jeśli komuś się podoba, to zachęcam, ja go uwielbiam.
Torbę kupiłam za całe 39 zł, ale była to wyprzedaż kolekcji letniej, teraz raczej już jej niestety nie dostaniecie. Szkoda, bo jest super pojemna i z chęcią sama zaopatrzyłabym się w drugą. Jeśli coś znajdę, napiszę na fb.









płaszcz (coat) - h&m / now%
sweter (sweater) - cubus
spódnica (skirt) - tally weijl
torba (bag) - reserved %
buty (boots) - blink%

piątek, 22 listopada 2013

Golden leggins

Ozdobne "doły" to w mojej szafie rzadkość. Zwykle nogi odziewam w proste kolory i fasony. Rzadko można zobaczyć mnie w czymś tak błyszczącym, jak te legginsy. Jednak są takie dni, kiedy czujemy się na tyle pewnie, że chcemy być zauważone bez względu na to, co inni pomyślą sobie o tym, co na siebie założyłyśmy. Czasami mam ochotę na coś, w czym będę choć trochę wyróżniać się z tłumu i choć trochę odstawać od ponurej pogody. Nie jestem ekstrawagancka, jeden mocny akcent wystarczy. Projektanci lansują dyskotekowy trend. Oto on na mój sposób. Bądźmy ubrane, nie przebrane!

kamizelka (vest) - cubus %
bluzka (blouse) - second hand
legginsy - second hand
botki (boots) - solo femme
torebka (bag) - h&m

czwartek, 14 listopada 2013

My november look

Listopad w Polsce to już nie pora na skórzane kurtki, niepodszyte niczym parki, czy trampki. Najwyższy czas wyciągnąć z szafy (lub zakupić ;)) coś cieplejszego. Ja postawiłam na długi, pudełkowy płaszcz i wiązane botki.  Tak, jak na tych zdjęciach wyglądam teraz niemal każdego dnia. Płaszcz, który Wam prezentuję może być doskonałą alternatywą dla wszędobylskich (przynajmniej w Warszawie) okryć ze skórzanymi rękawami. Jest uniwersalny i ponadczasowy: jeśli mam na sobie spódnicę, świetnie komponuje się z kozakami na obcasie,  gdy czeka mnie ciężki dzień, zwykle zamiast obcasów, zakładam bikery i cały strój staje się bardziej luźny.
W kwestii dodatków – w tym roku nie kupiłam wielkiego kraciastego szala i nie żałuję, bo „zebrzasta” wersja bardziej do mnie przemawia, oraz nie owija się wokół szyj większości Polek. Przed czapkowym szałem natomiast nie udało mi się uchronić, dlatego na mojej głowie kolejna w mojej kolekcji „czapka menela” w jednym z najpopularniejszych kolorów jesieni. Przekonał mnie nie tylko wybór odcieni, ale również przystępna cena (10zł!). Kiedy czapka dotarła okazało się, że jest ciepła, trzyma się głowy lepiej niż zakupiona za 40zł czapka z Cubusa i bezceremonialnie wypchnęła ją z pierwszego miejsca moich ulubionych czapek. Dwoma słowami – gorąco polecam!

Zostawiam Was z moim jesiennym postem i z góry ostrzegam, że nie będzie ich wiele. Jak zapewne większość z Was, gdy jest zimno, każdego dnia wyglądam bardzo podobnie, a na prezentację, tego co mam pod spodem jest dla mnie odrobinę za zimno. Nie chcę, żeby blog umarł śmiercią naturalną, więc postaram się coś wyczarować, ale nie chcę „zaśmiecać internetu” postami typu: „co chciałabym dziś założyć, gdybym to miała”. Takie przemyślenia zostawię dla siebie ;). Dlatego przygotujcie się na obniżoną liczbę zimowych postów. 


płaszcz (coat) - h&m
spodnie (pants) - cubus
botki (boots) - solo femme
czapka (beanie) - allegro
szalik (scarf) - no name

sobota, 19 października 2013

Checked shirt + 'R' hoodie

 "Kratkowy" trend ugryzłam moimi  ciucholandowymi zdobyczami i doprawiłam lekko rockowym stylem. Zapraszam do oglądania zdjęć:)



 


kurtka (jacket)- big star
bluza, koszula (hoodie, shirt) - sh
spodnie, czapka (pants, cap) -cubus
(boots) - wojas

wtorek, 8 października 2013

Poradnik kupowania w second handach dla początkujących 1

Dzisiejszy post będzie raczej dla osób, które nie unikają czytania jak ognia, bo w temacie, o którym napiszę mam wiele do opowiedzenia. Jeśli chcecie poznać moje sposoby na  "polowanie" na perełki, musicie uzbroić się w odrobinę czytelniczego zapału. Tym bardziej, że zastanawiam się nad cyklem takich postów, które byłyby doskonałym wytłumaczeniem dla mojego nicku.

Nie kryję się z tym, że uważam się za kogoś z ciuchowym "darem". Moja szafa pełna jest second-handowych łupów, które kocham nawet mocniej, niż ubrania, które kupiłam za dużo większe pieniądze w sieciówkach. Nie będę się tu rozwodzić nad zaletami kupowania w lumpexach. Większości z was, pewnie nie trzeba do nich przekonywać ;). Cóż bowiem milszego niż świadomość, że rzecz, która tak podoba się koleżankom została wyszperana wśród setek szmatek i bezużytecznych szpargałów? Co może równać się z przyjemnością uświadomienia niektórym, jak wiele tracą omijając te sklepy szerokim łukiem? Wiem, brzmi to jak obsesja. I być może tym właśnie stała się moja miłość do ciucholandów poprzez wszystkie lata kupowania perełek za grosze.

Przechodząc do treści właściwej, czyli porad dla początkujących: muszę zacząć od mocno nadużywanego przez niektórych rodziców, ale często trafnego frazesu: nie od razu Kraków zbudowano. Musicie pogodzić się z tym, że być może pierwsze zakupy nie okażą się wielkim sukcesem. Z dużym prawdopodobieństwem wrócicie do domu bądź z pustymi rękami, bądź, co gorsza z siateczką ubrań, których po obejrzeniu w domu, nigdy na siebie nie założycie.  Nie zrażajmy się jednak niepowodzeniami. Jak to mówią: "pierwsze śliwki robaczywki". Z czasem nauczycie się, co warto, a czego nie warto kupować. Mam nadzieję, że to, co przeczytacie w poście, choć odrobinę ustrzeże Was przed popełnianiem błędów, które sama robiłam.

1. Nie kupuj zniszczonych ubrań

Pierwsze, co mogłabym poradzić początkującej lumpexomaniaczce, to kategoryczne zakazanie sobie samej kupowania ubrań, z jakąkolwiek wadą. "Dziury się zaszyje, plamy się wywabi, zmechacenia usunie maszynką". Mało prawdopodobne, że po takich zabiegach ubranie będzie wyglądało estetycznie. Po co marnować pieniądze na coś, co już przed kupieniem wygląda na zniszczone? Lumpexy są pełne ubrań, nie kupujmy znoszonych szmatek. Przeróbki ubrań, które mają potencjał na "coś ekstra", to jednak oddzielny temat, raczej dla doświadczonych łowczyń okazji, które potrafią ten potencjał dostrzec. Tego niestety wciąż sama się uczę ;).

2.Ubierz się wygodnie

Drugi problem, teoretycznie bez znaczenia dla powodzenia naszych zakupów, to kwestia tego, w co się ubrać wychodząc na poszukiwania. Jak jest w praktyce? Większość ciucholandów nie ma przymierzalni, nie ma możliwości sprawdzenia, czy dany ciuch dobrze na nas leży. Teoretycznie. Jakie jest moje rozwiązanie problemu? Często stawiam na zestaw: legginsy + obcisła bluzka. Na wierzch zakładam coś dłuższego i luźniejszego, ażeby gołą pupą nie świecić;). Kiedy przychodzi czas mierzenia, po prostu ściągam "wierzch" i gdzieś w kącie szybko zakładam na legginsy i bluzeczkę to, co zdążyłam zgromadzić w koszyku. Odrzucam niepasujące ciuchy i selekcja zrobiona!
Oto jak ja często się ubieram:

3. Użyj wyobraźni

Ostatnia rada na dziś:  kiedy bierzesz do ręki coś, co Cię zainteresuje, zastanów się czy byłabyś równie zachwycona oglądając coś takiego w sieciówce oraz czy kupiłabyś taki ciuch w niewygórowanej, ale normalnej cenie. Zanim zaczęłam stosować tę zasadę, często  kupowałam rzeczy, które teoretycznie były ładne, ale nie w moim stylu, więc w konsekwencji nigdy ich nie założyłam. Nie dajmy się kusić okazjom, które zwiększają objętość ubrań w szafie, nie mając wpływu na liczbę ciuchów, które nosimy.

Mam nadzieję, że te kilka rad pomoże tym z was, które nie są jeszcze dobrze zaznajomione z second-handowymi zakupami.Powodzenia!
Stare "wyjadaczki" zapraszam do dzielenia się własnymi pomysłami.

Dla wzrokowców - kilka zdjęć moich ostatnich zdobyczy.

river island - 6,5zł | gap - 10zł
h&m - 6zł | topshop - 10 zł